Ostatnio przyklejono mi ładną etykietę “ekspresywny”. Podoba mi się, bo taki jestem ale z drugiej strony dała mi do myślenia o tym jaki nie jestem.
Ekspresywna osoba (typ osobowości) jest ustawiona na świat zewnętrzny (innych ludzi) oraz działanie impulsywne/instynktowne. Są to często osoby podejmujące decyzje pod wpływem chwili, łatwo nawiązujące kontakty, potrafiące słuchać i radzić się innych. Cechuje je również kreatywność, nieszablonowe myślenie, charyzma. Urodzeni liderzy.
Z drugiej strony niesie to trochę problemów, bo tacy ludzie mogą być impulsywni, czasami w rozmowie dają się ponieść emocjom i chlapnąć coś głupiego. Zazwyczaj działają iteracyjnie – zamiast przemyślanych projektów wolą dochodzić do rozwiązania iteracyjnie – najpierw coś zbudować, zobaczyć czy działa i poprawiać aż do skutku.
Potrzebują ciągłej zmiany – nowych ludzi, nowych wyzwań, nowych pomysłów. Duszą się jeżeli codziennie muszą robić to samo. Rutyna to coś czego wolą unikać.
Mają słomiany zapał – ich głowy pękają od pomysłów, jednak trudno im je realizować ponieważ ciągle skaczą z kwiatka na kwiatek. Zaczynają i nie kończą chociaż są w połowie drogi.
No właśnie i jak tu sobie poradzić? Czuję znudzenie pracą, a może nawet całą branżą, w której pracuję (IT). Odkąd mój start-up upadł z łomotem nie jestem w stanie wykrzesać z siebie żadnego nowego pomysłu na projekt IT. Mój słomiany zapał powoduje, że bez wspólników nie jestem w stanie niczego rozkręcić, bo wiem, że moja motywacja szybko poleci w dół.
Myślałem ostatnio o studiach MBA i przekwalifikowaniu się ale nie zdecydowałem się w tym roku i będę musiał czekać do następnego. Nie zdecydowałem się, bo trochę w nie nie wierzę – są strasznie drogie i nie wiem czy rzeczywiście dają aż tyle wiedzy.
Może to ta zimowa pora nadaje mi taki nostalgiczny klimat

{ 12 komentarzy… przeczytaj je poniżej lub dodaj nowy }
Nie wiem czy sam też jestem ekspresywny, ale z całą pewnością ten fragment o skakaniu, duszeniu i słomianym zapale do mnie pasuje. Mam ten sam problem z IT. Niby programowanie ciągle daje mi fun, ale tylko czasami i raczej nie w godzinach ‘programowania służbowego’. Czasami kołacze mi po głowie zmiana branży, ale perspektywa zarobków w nowej branży na obecnym poziomie jest mało realna. To już wolę dokończyć mojego startupa i nie nastawiając się na zysk zobaczyć co tego wyjdzie…
Ja bym Cie okreslil jako introwertyk.
“Punk widzenia…”
Kiedyś rzeczywiście idealnie pasowałem do tego stwierdzenia ale ludzie się zmieniają
Paweł, kto wie
Fajnie, że próbujesz czegoś po pracy i że ciągle masz z tego frajdę. Oby start-up dostarczał Ci wiele przyjemności!
To jest chyba jedna z metod na “wypalenie” znaleźć sobie jakiś projekt na boku.
Napisałem o zmianie branży, kusiło Cię? Tak na poważnie?
Jak jeszcze można sobie poradzić w takiej sytuacji?
Na poważnie, kusiło. Myślałem o foto. Ale po przemyśleniu sprawy doszedłem do 2 wniosków:
1 – jestem inżynierem nie artystą i mam zbyt równo poukładane neurony w mózgu. Więc na fotografa artystę się na nadaję, a fotograf inżynier to zła droga. I mimo wszystko lepszy ze mnie inżynier niż fotograf. A jak coś robić to dobrze
2 – jak bym się przebranżowił na foto, to moje ulubione hobby poza IT stałoby się pracą a nie ulubionym hobby
No tak i kółko by się zatoczyło
Co do pierwszego to coś w tym jest z tym poukładaniem – pamiętam jak pedantycznie podchodziłem do zdjęć na początku, to pewnie przez to inżynierskie podejście
Fajnie, że o tym wspomniałeś.
Ale tego da się oduczyć – ja przynajmniej widzę po sobie. Robię duże kroki w kierunku bycia mniej poukładanym.
I teraz jest mi znacznie przyjemniej i może jestem trochę bardziej artystyczny
)
Pawel – sprobuj znalezc sobie jeszcze jedno nowe hobby…a IT – na razie wykonuj tylko jako prace…ja tez tak mam ost, ale caly czas szukam nowych sciezek. Mi ogromna motywacje daje:
- swiadomosc, ze to co zrobie bedzie uzywane przez innych (nowy projekt w pracy)
- odp. gratyfikacja finansowa
- mozliwosc nauczenia sie czegos nowego
a co do hobby – od groma jest roznych inspiracji w Inecie – napewno cos znajdziesz…a za tym znajda sie i maniacy, ktorzy ci pomoga.
i zainteresuj sie :
http://www.pjwstk.edu.pl/
zdecydowanie tansze – a moze i fajniejsze od MBA;)
Dzięki Magda.
a czy jestes ekstrawertykiem? oj, mocno bym sie z tym klocila. Fakt lubisz jak inni podrzucaja ci pomysly – ty to nazywasz otwartoscia – ale, zeby to dzialalo w druga strone…tutaj mocna dusza introwertyka sie odzywa…
Ostatnio robiąc test Meyersa-Briggsa wyszło mi o dziwo, że jestem ekstrawertykiem
Oczywiście to nie znaczy, że jestem na szczycie skali.
Natomiast w ogóle nie odnajduję się w grupie ludzi – kiedy jest więcej niż 3 rozmówców totalnie się gubię i trudno mi jest utrzymać się w rozmowie.
Z tego co słyszałem to studia MBA wiele nie dają
Też mam podobne wątpliwości. Jedyną wartością jest “papier” tylko czy on jest tyle wart?
Sam wierzę, że najlepszym MBA jest własny biznes ale jak się nie ma własnego biznesu to co zostaje?