Właśnie usuwam swoje konto Google Reader (program online do czytania kanałów RSS). Co to dla Ciebie znaczy? Nic, jeżeli nie publikujesz żadnej treści w Internecie. Wiele, jeżeli wiesz co to kanały RSS i publikujesz za ich pomocą treść (np. prowadzisz blog, masz swoje portfolio, czy inne dynamiczne strony).
Trochę wstępu abyś poznał kontekst i wyciągnął odpowiednie wnioski.
Jestem internetowym wymiataczem!
Możliwe, że dla twoich odbiorców przygoda z RSS dopiero się zaczyna. Ja używam kanałów RSS od wielu lat. W IT pracuję już 10 lat – mam bogate doświadczenie w budowaniu serwisów internetowych. Znam je od podszewki. RSS, Atom, HTTP, SMTP, Web 2.0 czy cokolwiek innego nie jest dla mnie przypadkowym zlepkiem liter. Ja wiem co to znaczy. Nie dość tego wiem jak to wykorzystać, zbudować czy popsuć
Był czas kiedyś w Google Readerze miałem dziesiątki wiadomości dziennie, które czytałem.
Zdjęcia obserwowanych fotografów, artykuły o IT, biznesie, psychologii, itp. Mnóstwo codziennie aktualizowanych serwisów. Używałem Google Readera i byłem z niego bardzo, bardzo zadowolony.
Jednak w końcu przekonałem się, że jest to nieefektywne. Po co mi kolejna aplikacja/serwis, który muszę odwiedzać? Czy nie po to został wymyślony RSS żeby ograniczyć czas marnowany na sprawdzanie ulubionych serwisów? Hmm, w takim razie czemu ja dalej marnuję czas?
Starty król powraca!
Aby rozwiązać ten problem powracam do starego/nowego modelu – mianowicie rozdaję swój adres e-mail. Podaję go swoim ulubionym serwisom prosząc o wysyłanie mi aktualizacji. Bo jak do tej pory e-mail jest najlepszym narzędziem komunikacyjnym jakie wynaleziono w Internecie.
Niestety problem w tym, że większość serwisów nie wspiera takiego modelu. Dalej żyją one w dobie RSS. Co powoduje, że nie jest to tak łatwe jak by to mogło być. I tutaj prośba i sendo tego artykułu.
Jeżeli publikujesz w Internecie treść pozwól użytkownikom otrzymywać ją pocztą!
Daj mi opcję newslettera, daj mi możliwość podania Tobie mojego adresu e-mail. Ja na prawdę tego pragnę! Chcę żebyś wysyłał mi wiadomości. Chcę żebyś znał mój adres e-mail. Proszę! Nie chcę RSS!
Pomyśl, że ja, koleś od IT mam go dosyć. Co dopiero normalni ludzie? W ogóle nie używają RSS! Pomyśl jaka to będzie dla nich wygoda – aktualności wprost do ich skrzynki!

{ 10 komentarzy… przeczytaj je poniżej lub dodaj nowy }
Właśnie pomyślałem, że ten artykuł nie jest skończony, bo brakuje w nim rekomendacji. Jeżeli masz już kanał RSS i szybko chcesz dać użytkownikom wersję “pocztową” możesz skorzystać z następujących narzędzi – MailChimp (używam tego dla tego bloga), FeedBlitz lub Feedburner.
Jeżeli znasz jakieś dobre polskie rozwiązania koniecznie podziel się nimi z nami! Mi nie udało się znaleźć darmowego narzędzia w polskim internecie.
Jeżeli jesteś użytkownikiem, który chce otrzymywać RSS-a pocztą a twoje ulubione serwisy Ci tego nie umożliwiają sprawdź FeedBlitz
Demonizujesz. Google Reader to nie jedyne narzędzie do RSS. Można sobie na ten przykład skonfigurować RSS w Thunderbirdzie. Można do iGoogle dodać plugina wyświetlającego rss z readera na kartcie iGoogle. Można użyć innego oprogramowania i RSSy otrzymywać bez odwiedzania readera. Możliwości są dziesiątki.
Ja przy RSS jako RSS dostaję, bo nie chcę otrzymywać nic na maila…
Sortowanie, reguły wiadomości, czytniki… nie. Używam readera google i jestem zadowolony, wszystko jest pod ręką. Dostęp z każdego kompa po zalogowaniu się na google. Nie wyobrażam sobie przeglądania tego bajzlu w skrzynce e-mail przez http.
@Paweł i @bhk – macie rację, że RSS i Google Reader (jak i wiele innych programów) są na prawdę dobrymi rozwiązaniami. Zgadzam się z Wami.
Natomiast staram się Wam pokazać (oraz wszystkim innym publikującym w Internecie), że e-mail dla niektórych ludzi jest równie dobrym, jak nie lepszym rozwiązaniem. W związku z tym projektując/tworząc swój serwis powinieneś dawać użytkownikom łatwą możliwość otrzymywania aktualności za pomocą e-maila (czego wiele serwisów publikujących RSS nie oferuje).
Pomyślcie o tym do ilu nowych odbiorców możecie dotrzeć dodając ten nowy kanał dystrybucji? Nie mam badań pod ręką ale mogę się założyć, że przeciętny użytkownik nie ma zielonego pojęcia jak korzystać z RSS-a!
PS
Tu nie chodzi o to, że RSS jest do dupy (bo nie jest). Tylko o to, że możesz dotrzeć do nowych odbiorców wykorzystując narzędzia, o których do tej pory nie pomyślałeś.
Właśnie mi się przypomniała taka ciekawostka – za czasów rozwijania swojego własnego serwisu internetowego po wprowadzeniu możliwości zapisywania się na newsletter 200 spośród 1000 użytkowników zapisało się.
Blog (i RSS), który zawierał więcej informacji, działał od początku serwisu, był aktywnie promowany i był na bieżąco aktualizowany świecił pustkami.
@Paweł u mnie cały problem polega na tym, że e-maile są do tego by załatwiać sprawy i muszę je czytać i odpowiadać. RSSy są do tego co może mnie zainteresuje, a może nie. Te dwie rzeczy lubię mieć rozdzielone. A jeszcze więcej maili w skrzynce? Nie, dziękuję!
A tak z ciekawości spytam ile przeciętnie masz maili w skrzynce? Ile z nich to wiadomości nieprzeczytane? Czy korzystasz z folderów na różne rodzaje poczty?
Foldery są, reguły są, burdel w robocie taki, że i tak wszystko jest zawsze na wczoraj, więc głębsze zarządzanie tym po mojej stronie nie ma sensu.
Będę jednak przestawał przy moim, że maile to muszę, a RSS mogę. I niech tak zostanie.
Dzięki Paweł za odpowiedź. Głębsze zarządzanie totalnie nie ma sensu. Napiszę o tym niedługo.